Wywiad Tygodnia: Elżbieta Radziszewska
Treść
20.07.2004
WYWIAD TYGODNIA: ELŻBIETA RADZISZEWSKA
BIPO: Pani Poseł, PO zaproponowała "pakiet ratunkowy" dla służby zdrowia, który m.in. zakłada powołanie 16 regionalnych funduszy zdrowia. Poseł Piecha z PiS uważa, ze to propozycja powrotu do instytucji kas chorych. Czym się różnią propozycje PO od systemu zakwestionowanego przez Trybunał Konstytucyjny oraz od pakietu zaproponowanego przez rząd?
Elżbieta Radziszewska: Jest to pakiet ratunkowy dla służby zdrowia. Pakiet z poprawkami do projektu rządowego, co oczywiście ogranicza nas w naszych propozycjach. Obecnie, przy tym składzie Sejmu, nie mamy szans na przeprowadzenie w formie ustawy naszych rozwiązań dla służby zdrowia. PiS w swoim programie zakłada istnienie zcentralizowanego systemu więc jest oczywiste, że sprzeciwia się naszym pomysłom i próbuje je dyskredytować. To, co łączy propozycje stworzenia 16 regionalnych Funduszy z Kasami Chorych to właśnie tylko ta cyfra 16, która odpowiada liczbie województw. I tylko tyle. Nasze regionalne fundusze mają osobowość prawną, są niezależne. Osobą, która ponosi jednoosobowo odpowiedzialność jest prezes takiego funduszu, a na bieżąco kontroluje go rada nadzorcza. Proponujemy powołanie nowej instytucji, Krajowej Izby Ubezpieczeń Zdrowotnych, która koordynuje działania tych 16-tu funduszy, jest miejscem ich porozumiewania się. Ta Izba prowadzi również centralny rejestr wszystkich ubezpieczonych w kraju., W odróżnieniu od Kas Chorych, fundusze działają na jednolitych zasadach tak, że każdy świadczeniodawca, który bierze udział w konkursach ofert ma takie same warunki do stawania w konkursie, a pacjent - i ten jest najważniejszy w systemie niezależnie od tego, w którym z tych funduszy ubezpieczy się - ma dostęp do tych samych wystandaryzowanych świadczeń, a więc system jest ujednolicony. Ponadto my proponujemy pacjentowi swobodny wybór funduszu regionalnego, swobodny wybór świadczeniodawcy a pieniądz idzie za pacjentem. Oddzielamy też w sposób wyraźny, funkcje regulacyjne od funkcji nadzorczych, w przeciwieństwie do tego, co jest obecnie, gdzie w ręku ministra zdrowia są i decyzje i ich kontrola oraz nadzór. Funkcje nadzorcze powierzamy Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych jako organowi niezależnemu, takiemu, który ma prawo kontrolować i nadzorować wszystkie regionalne fundusze, Krajową Izbę Ubezpieczeń Zdrowotnych, wszystkich świadczeniodawców i apteki - z możliwością konfrontacji stanu faktycznego z dokumentacją. Proponujemy również utworzenie niezależnego Instytutu Standaryzacji i Taryfikacji, którego zadaniem jest określenie standardu wszystkich świadczeń zdrowotnych i ich wartości.
Posłowie koalicji rządowej krytykują sposób, w jaki Platforma chce pracować nad nową ustawą zdrowotną, który polega na alternatywie, że albo wszystkie propozycje PO będą zaakceptowane, albo PO nie poprze projektu ustawy. Poseł Władysław Szkop twierdzi, że to sposób na ucieczkę od odpowiedzialności za ostateczny kształt systemu ochrony zdrowia. Co Pani sądzi o takich głosach?
Nie dziwię się, że są takie głosy. Platforma jako jedyna zabrała poważnie głos w dyskusji. Jako jedyni zgłosiliśmy całościowe poprawki do złego projektu rządowego, będące jakąś alternatywą. Ustawa wniesiona przez rząd nie zmienia jakościowo systemu ochrony zdrowia w Polsce. Wnieśliśmy takie poprawki, które zmieniają obecny sztywny, nieprzejrzysty i niewydolny system na transparentny i funkcjonalny oraz dają otwarcie na przyszłe zmiany, wprowadzające ubezpieczenia dodatkowe i konkurencyjność wśród ubezpieczycieli, publicznych i prywatnych. Poseł Władysław Szkop dobrze wie, że dzisiaj odpowiedzialność za to, co się dzieje w kraju ponosi koalicja rządząca, a więc i SDPl, partia pana posła Szkopa, której członek jest ministrem konstytucyjnym - właśnie do spraw ochrony zdrowia. Rola opozycji jest w każdej demokracji jasno określona i my w imię właśnie odpowiedzialności za kraj zabieramy głos w dyskusji, zgłaszając poprawki do tejże ustawy. Stanowią one ,,pakiet całościowy" opisujący system, w jakim ochrona zdrowia ma działać przejściowo, system, w którym są czytelnie opisane role i kompetencje uczestników tego systemu, w którym rozdzielone są funkcje regulacyjne i nadzorcze. Dlatego też nasz pakiet poprawek powinien być przyjęty w całości lub w całości odrzucony.
Czy nad resortem zdrowia za rządów SLD zawisło fatum? Obecny Minister Zdrowia, jest już piątym w ciągu trzech lat, prasa rozpisuje się o skandalach korupcyjnych z czasów Ministra Łapińskiego. Właśnie na miejsce jego bliskiej współpracowniczki na stanowisko wiceministra była próba powoływania jest innego zausznika Ministra Łapińskiego. Kolejnemu nowemu wiceministrowi prasa zarzuca popełnienie czynów karalnych. Jak uzdrowić sytuację w kluczowym dla obywateli resorcie?
Dzisiaj jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy kolejnego Ministra Zdrowia. Ku zaskoczeniu wszystkich, a zwłaszcza posłów koalicji rządzącej, czyli SLD, Unii Pracy i SDPL, powołano nowego Ministra... Okazuje się, że dzień wcześniej, przed dymisją Ministra Czakańskiego, były prowadzone jakieś rozmowy w Kancelarii Prezydenta... Toczy się jakaś gra o stanowiska, o odpowiedzialność. Trudno się nawet w tym wszystkim połapać. Nie mamy wpływu na karuzelę stanowisk w ministerstwie. Lecz należy zabierać głos w przypadku, gdy na stanowiska w resorcie zdrowia powoływani są ludzie, którzy nie mają czystych rąk. Myślę, że wszyscy są już za bardzo udręczeni trudną sytuacją, jaką rząd postkomunistów nam zgotował i ważne jest, żeby przynajmniej głośno mówić o tym, co się dzieje złego i domagać się od rządu działań w obecnej kryzysowej sytuacji. Zobaczymy, co zrobi teraz Marek Balicki. Publicznie deklaruje wolę porozumienia i pochwałę decentralizacji, ale czynów zgodnych ze słowami jeszcze nie widać.
Najlepszym wyjściem byłyby przyspieszone wybory. Głównym argumentem ze strony SLD przeciwko wcześniejszym wyborom była ustawa zdrowotna. Posłużono się groźbą braku ustawy zdrowotnej po 1 stycznia 2005 roku. Tymczasem nigdy takiego zagrożenia nie było. Ustawa powstałaby, nawet gdyby wybory były 8 sierpnia - tylko, że kto inny by wniósł nową ustawę. Dziś już ustawa jest w końcowej fazie prac legislacyjnych, w środę komisja kończy nad nią pracę, do końca sierpnia już będzie w całości rozpatrzona przez Senat i ponownie przez Sejm, a we wrześniu myślę, że Prezydent podpisze ustawę. Niezależnie od tej ustawy, przed tym rządem stoi ciężkie zadanie uspokojenia trudnej sytuacji pod koniec bieżącego roku. Jesienią zacznie się kryzys. Już dzisiaj są wydatkowane pieniądze z września. W ostatnim kwartale tego roku w większości placówek skończą się limity finansowe określone w kontraktach, które placówki zawarły. Mam nadzieję, że tym razem rząd w porę zareaguje, bo instrumenty, które mogą tę sytuację poprawić, leżą po stronie rządu: w ręku premiera, ministra finansów i ministra zdrowia.
Z badań Pentora wynika, że ponad połowa Polaków dopuszcza możliwość wprowadzenia odpłatnej służby zdrowia pod warunkiem, że to przyniesie rzeczywistą poprawę w jej funkcjonowaniu. Być może powinno się powrócić do pomysłu upowszechnienia współpłacenia, uruchomienia systemu prywatnych kas chorych, obniżenia składki, prywatyzacji ZOZ-ów. Czy to nie byłaby swoista rewolucja w służbie zdrowia, która poprawiłaby jej dostępność i jakość świadczonych usług?
Jakie pytania stawiał Pentor - nie wiemy, ale odpowiedź, która mówi że Polacy są gotowi współpłacić tylko wtedy, jeżeli będzie radykalna poprawa dostępności do świadczeń, mówi tylko i wyłącznie o tym, że Polacy chcą uwierzyć w taką radykalną poprawę. Przy tej ustawie, jaką ona jest, przy tych rządach, jakie dzisiaj są, nie ma żadnych gwarancji takiej radykalnej poprawy. Dzisiaj pieniądze są marnotrawione, w każdym oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia, w centrali i wszędzie, gdzie tylko spojrzeć. Media co trochę informują nas o aferach, o podpisywanych "lewych" kontraktach, o wpisywaniu "lewych" pacjentów, o złym wydatkowaniu pieniędzy. W związku z tym na dzisiaj nie ma takiej możliwości, by jakiekolwiek dofinansowanie, typu ,,współpłacenie", poprawiło tę sytuację. Najpierw trzeba dobrze uporządkować system, by dawał gwarancję tego, że poprawi dostępność pacjentów do świadczeń. Można o tym rozmawiać wtedy, kiedy powstanie rejestr usług medycznych. Ważne, żeby zacząć pracować nad dokładnym opisaniem standardu wszystkich świadczeń zdrowotnych. Czy rzeczy, o których mówimy są rewolucyjnymi? W pewnym sensie tak, a w pewnym sensie nie. Dzisiaj bardzo dużo ludzi w Polsce podziela nasze, PO stanowisko. Na pewno to jest duża zmiana jakościowa, ale chyba już szeroko zaakceptowana, więc rewolucją by nie była. Z drugiej strony, patrząc na to, co robi przez trzy lata SLD, co nam zgotowano w Narodowym Funduszu Zdrowia, dla ludzi SLD i dla postkomunistów to oczywiście byłaby rewolucja. Ale żeby wprowadzić nasze pomysły w życie musimy poczekać do wyborów parlamentarnych i przekonywać wyborców do zmian w ochronie zdrowia, które uczynią tę służbę zdrowia bardziej funkcjonalną, z szacunkiem dla pieniądza publicznego, z większą dostępnością dla pacjentów, z poprawą sytuacji pracowników ochrony zdrowia, by nie chcieli uciekać do innych krajów, i z konkurencyjnością szeroko rozumianą - zarówno wśród świadczeniodawców, jak i ubezpieczycieli.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała:
Ewa Magiera
ewa.magiera@platforma.org
Autor: PO