Wywiad tygodnia: Janusz Lewandowski
Treść
Janusz Lewandowski w Programie III Polskiego Radia
Kamil Durczok: Panie pośle, czy pan rozumie, o co chodzi w awanturze wokół wypowiedzi przewodniczącego Parlamentu Europejskiego ?
Janusz Lewandowski: Zależałoby nam w tej chwili, żeby już było po awanturze. Bo wzięła się w części z niezręczności samego przewodniczącego parlamentu, który rzeczywiście zapomniał , że jest w globalnej wiosce. I gdziekolwiek, cokolwiek mówi, to to może przenosić się do Warszawy. A jest przewodniczącym parlamentu, czyli przewodniczącym wszystkich eurodeputowanych i polskich, i hiszpańskich.
A skąd pan wie, że zapomniał, skoro Borell mówi, że nikogo nie obrażał ? Pan już słuchał tych taśm?
Na moje ucho i oko prawda jest po środku. Nie było powodu do awantury. Nie da się też ukryć, że niekiedy ten antyamerykanizm socjalistów hiszpańskich za bardzo przenosi się na płaszczyznę europejską. Rykoszetem trafia w Polskę.
Pytanie, czy to jest powód, żeby się obrażać ? Prasa przyznaje, że nas nie obraził, tylko umniejszył rolę w rozwiązaniu kryzysu na Ukrainie. Czy pan nie ma wrażenia, że odmawiając spotkania z Borellem panowie zachowujecie się trochę smiesznie ?
Teraz powinno to iść ku załagodzeniu. Rzeczywiście z igły były widły. Wina jest w dużej mierze po stronie polskiej niezręczności tłumaczeń tych donosów na Borella. Jakby ostrzeżenie powinno być wzięte po obu stronach. On jest nam niezwykle potrzebny do współpracy w przyszłości.
No tak, tylko ja mam takie wrażenie, że pańska opinia nie do końca współgra z opinią między innymi Jacka Saryusza-Wolskiego , który wczoraj, jak rozumiem, także w pańskim imieniu podjął decyzje o przełożeniu tego obiadu, na który Borell zaprosił polskich deputowanych.
Taka była wypadkowa nastrojów w polskim środowisku eurodeputowanych. Ja mam takie zdanie, że koniec tej nieco sztucznie wywołanej awantury.
Tak się zastanawiam, skąd to się bierze. Bo publiczna debata polega na wymianie opinii , także tych krytycznych. A my znowu obrażeni wymachujemy na cały świat szabelką. Czytałem taką wypowiedź posła Czarneckiego , który mówi, że mu taśm, czyli materiału dowodowego nie dostarczono. Może komisja śledcza?
Ja już żartowałem na ten temat w Parlamencie Europejskim, bo jest taka moda. Oczywiście to jest nonsens. Polacy są uwrażliwieni, jako nowi uczestnicy tego przedsięwzięcia , przekonani, że ci starsi mają skłonność do pouczeń i takiego patentu na europejskośc i chcieliby nas też pouczać. Być może bierze się to z tego, że rzeczywiście Parlament Europejski zawdzięcza Polsce autentyczny sukces w polityce zagranicznej. Taka realna polityka zagraniczna to jest Ukraina, gdzie w imię prawdy, przeciw fałszerstwom , w imię demokracji, czyli w imię tego, co wypisano na sztandarach Unii Europejskiej udała się interwencja. Nie interwencja do wewnątrz, tylko interwencja w imię pewnych wartości. Bodajże pierwszy taki istotny sukces całej Unii Europejskiej. W dużej mierze dzieło Polaków. I niejako na tacy podarowane prezydentowi Parlamentu Europejskiego. Stąd może to przewrażliwienie na komentarze.
A może odwaga Janusza Lewandowskiego w tej sprawie mogłaby polegać po prostu na tym, że pan pójdzie na ten obiad z Borellem i posłucha co naprawdę myśli o naszej roli w kryzysie ukraińskim?
Mamy kontakty, z uwagi na to, że wbrew moim oczekiwaniom po tym trudnym okresie zamykania budżetu, mojego pierwszego budżetu europejskiego, w tej chwili jest tsunami . Tsunami oznacza pieniądze, codzienne narady, próby przełamania takich ociężałych procedur. Co zresztą się udało, bo pobiliśmy rekord, to dla pańskiej wiadomości i Polaków , bo to nie bardzo interesuje Polaków. Ale po raz pierwszy udało się skrócić procedury wydania pieniędzy na pomoc humanitarną z dwóch miesięcy do trzech tygodni. Ja w tym uczestniczyłem. Z udziałem prezydenta parlamentu.
Panie pośle, jak pan głosował wczoraj w Strasburgu ? Za, czy przeciw unijnej konstytucji. Czy pan się wstrzymał, jak większość parlamentarzystów Platformy ?
Wstrzymałem się, tak, jak mój klub. Zostawiając sobie pole manewru na przyszłość. Chociaż oczywiście wstrzymywanie się nie jest specjalnie udanym sposobem zachowania.
Pański klub z wyjątkiem Pawła Piskorskiego ?
Tak, takie było zachowanie. Jesteśmy w tej materii przyczółkiem Platformy krajowej. Platforma ostatecznej decyzji nie podjęła, logicznym następstwem było wstrzymanie się. I trochę taka jest prawda o tej konstytucji. Nie jest ani nieszczęściem, jak mówią jedni, ani też wielkim szczęściem. Zwłaszcza dla takiego kraju, jak Polska.
Ale to już nie jest Nicea albo śmierć. Czy pan uznał, że ten wcześniejszy upór władz pańskiej partii jest mało rozsądny ?
Ale ten upór był ścianą za plecami negocjatorów w takiej ostatniej nadziei, że uda się jeszcze coś wynegocjować w tej konstytucji. Nie udało się. W tym zakresie jest porażka. Pozostał mechanizm inny, niż nicejski, czyli gorszy dla nas. Pozostały inne wady. Ja, jako człowiek przekonany do tego, że potrzebny jest w Polsce dynamiczny rynek, mam zastrzeżenia do środkowej części. Takiej przegadanej, która przenosi na nowe kraje; które powinny szukać swoich przewag nad starymi krajami Unii Europejskiej własnie w dynamice, elastyczności; te wszystkie ociężałości, które dławią w tej chwili Unię. Dla mnie to jest głowna wada tej konstytucji.
Po co było to wczorajsze głosowanie, skoro i tak krajowe parlamenty albo obywatele w referendum będą decydowali o przyjęciu, czy też ewentualnie odrzuceniu tej konstytucji ?
To był wyraz nastrojów parlamentarnych. Parlament ma prawo nie tyle zajmować stanowisko wobec konstytucji, ile opiniować. I to było głosowanie co do pewnej rezolucji w tej sprawie, a nie co do konstytucji. I jak widać znacząca część Parlamentu Europejskiego jest za i przywiązuje ogromną wagę do procesu wejścia tej konstytucji w życie.
Panie pośle, pan krąży między Strasburgiem, a Warszawą. Chciałbym żebyśmy przez chwile porozmawiali o tych sprawach warszawskich, a nie europejskich. Czego pan się spodziewa po pracach trzeciej komisji śledczej, tej w sprawie PZU ?
Znowu jej dorobek i urobek może być bolesny dla wielu partii politycznych . Ja wolałbym, żeby... czy moim marzeniem jest , aby to, co znowu się nazywa komisją do spraw prywatyzacji przyniosło prawdę o nadużyciach, które się dzieją nie wtedy, kiedy jest sama prywatyzacja. Ona była dziwna, bo dawała inny poziom kontroli konsorcjum Eureko nad udziałami w PZU, a inny poziom nadzoru korporacyjnego. Tu się rozdwoiło niebezpiecznie i było źródłem wielu problemów w przyszłości. Ale dziwne rzeczy działy się w PZU, jako firmie państwowej i narodowej, a jednocześnie kolonizowanej przez partie polityczne. Jeżeli by ten urobek dotyczył kapitalizmu politycznego, to wzięlibyśmy pozytywną lekcję. Jeżeli znowu będzie gadanie o prywatyzacji, to to może zamrozić kapitalizm polityczny w Polsce.
Teraz pan mówi o swoich marzeniach, a rugania i pokrzykiwania na świadków i załatwiania swoich politycznych interesów też się pan spodziewa ?
Też się spodziewam. Dlatego, że to jest komisja, która wkracza do boju w atmosferze kampanii wyborczej. Będzie trampoliną polityczną. Tak sobie wymyślono skład z ramienia wielu partii. Jest w tym wiele paradoksów. To znaczy rozliczać Katonami . I sędziami sprawiedliwości będą osoby, które mają ogromne problemy ze sprawiedliwością.
No właśnie. Tak się zastanawiałem, czy pan słuchał tego wczorajszego pohukiwania, jakie poseł Macierewicz i Gromosław Czempiński sobie urządzili. Czy pan uważa, że chodzi o prawdę ?
Nie. W tej chwili będzie przewaga polityki nad dociekaniem prawdy , bo to jest komisja wbudowana w kampanię wyborczą. W jakiś sposób zaczęła w tym kierunku iść poprzednia komisja. Ta pójdzie o krok dalej. Dlatego polityka zwycięży dociekliwość i prawdę.
Dziękuję za rozmowę.
źródło: Program III Polskiego Radia
13 stycznia 2005r.
Autor: PO