Zabużanie górą w Strasburgu
Treść
17 sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu uznało we wtorek jednomyślnie, że w Polsce systematycznie łamane są prawa do godziwego odszkodowania za utraconą własność
- Nie ma już wątpliwości, że nasze roszczenia podlegają ochronie konstytucji oraz europejskiej konwencji praw człowieka - komentował po ogłoszeniu wyroku prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa Andrzej Korzeniowski.
Na wyrok Trybunału czekało przeszło 4 tys. zabużan i ich spadkobierców, którzy ma już w ręku zaświadczenie bądź decyzję potwierdzającą prawo do ekwiwalentów za mienie pozostawione po wojnie w ZSRR. Ich łączna wartość przekracza 3 mld zł. Na rozpatrzenie czeka jeszcze ok. 83 tys. wniosków o ekwiwalenty, których wartość resort skarbu ocenia na blisko 10 mld zł. Podstawą roszczeń tych ludzi są umowy odszkodowawcze, które w 1944 r. ówczesne władze polskie zawarły z republikami radzieckimi.
Jednak sam Broniowski odszkodowania na razie nie dostał. A liczył na 3 mln zł, mimo że dom jego babki we Lwowie wraz z gruntem biegły wycenił na ok. 390 tys. zł. Trybunał zasądził jedynie zwrot kosztów procesowych (równowartość 12 tys. euro). Ponadto dał naszemu rządowi sześć miesięcy na zawarcie ugody. Jakub Wołąsiewicz, który reprezentował Polskę w Strasburgu, już stwierdził, że rząd ma w ciągu pół roku jedynie powiadomić Trybunał, jak zamierza wyrok wykonać, a nie cokolwiek zapłacić.
Prawnicy zabużan uważają, że jeśli nawet rząd zignorowałby wyrok Trybunału, ten wróci do sprawy Broniowskiego, a ponadto zajmie się 167 podobnymi skargami czekającymi w Strasburgu na rozpoznanie. Adwokat zabużan Roman Nowosielski przyznaje, że otwarta pozostaje kwestia formy i wysokości odszkodowań. Czy dla strasburskiego Trybunału są do przyjęcia symboliczne rekompensaty, które zakłada obowiązująca od początku roku tzw. ustawa zabużańska?
Przedstawiciel rządu twierdzi, że Trybunał się do tej ustawy nie odniósł. Nowosielski i Korzeniowski nie mają wątpliwości, że dał on naszym władzom jasno do zrozumienia, że obecna ustawa nie wystarcza. - Zabużanie nie są pazerni, nie domagają się odszkodowań jednorazowych. Jednak to nie może być jałmużna - mówił mec. Nowosielski. Ostrzegł, że jeśli rząd i parlament nie kiwną palcem w tej sprawie, do sądów ruszy lawina roszczeń.
Kluczowe znaczenie może mieć wyrok Trybunału Konstytucyjnego, do którego zwróciła się grupa posłów z Platformy Obywatelskiej. Zakwestionowali oni m.in. ograniczenie kwoty rekompensaty.
We wtorek rząd nie chciał komentować wyroku, bo woli najpierw przeanalizować jego uzasadnienie. Z kolei marszałek Sejmu Józef Oleksy stwierdził jedynie, że wprawdzie roszczenia zabużan są uprawnione, ale ewentualne rozwiązanie ugodowe w tej sprawie muszą uwzględniać stan finansów państwa.
Co jest w obecnej ustawie zabużańskiej?
Zgodnie z obowiązującą od początku roku, ale zaskarżoną do Trybunału Konstytucyjnego ustawą, zabużanie mogą liczyć na "upust" przy zakupie nieruchomości państwowej. Na jej poczet (lub opłaty za użytkowanie wieczyste) zalicza się im jedynie 15 proc. wartości mienia, a i to nie więcej niż 50 tys. zł. Ponadto pozbawieni rekompensaty są ci, którzy w przeszłości dostali już jakąkolwiek nieruchomość od państwa, nawet niewielkiej wartości. Dotknęło to m.in. Jerzego Broniowskiego, który - jak twierdzi - "wykorzystał" 2 proc. należnego odszkodowania w formie prawa wieczystego użytkowania małej działki budowlanej.
(Robert Sołtyk)
Autor: gazeta.pl