Zalewski wraca do aresztu
Treść
Były wiceprezydent Szczecina oskarżony o korupcję wróci do aresztu - zadecydował w czwartek sąd okręgowy uchylając postanowienie sądu rejonowego, którego fałszerstwo ujawniła przed trzema dniami "Gazeta"
- Nie potrafię powiedzieć, gdzie jest teraz mój klient - mówił do dziennikarzy stłoczonych na korytarzu sądu broniący Zalewskiego mec. Andrzej Preiss.
Znany prawicowy polityk oskarżony o próbę wymuszenia 100 tys. zł od firmy Hydrobudowa biorącej udział w przetargu na rozbudowę portowych nabrzeży, nie stawił się w czwartek sądzie, prawdopodobnie przewidując jego decyzję (na korytarzu czekali już na niego policjanci, którzy mieli go doprowadzić do aresztu przy ul. Kaszubskiej).
25 sierpnia sędzia sądu rejonowego Bartosz B.-J. zadecydował o zwolnieniu Zalewskiego za kaucją. Wbrew procedurom, o posiedzeniu w tej sprawie nie zawiadomił prokuratora - ten więc nie mógł pojawić się w sądzie i przedstawić argumentów przeciwko zwolnieniu Zalewskiego. To nie wszystko - ze spisanego przez sędziego postanowienia sądu wynikało, że prokurator brał udział w posiedzeniu. A to oznacza fałszerstwo. Całą sprawę we wtorek ujawniła "Gazeta". W czwartek sąd okręgowy uchylił postanowienie sądu rejonowego nie pozostawiając na nim suchej nitki.
- Postanowienie o zamianie aresztu na poręczenie majątkowe uzasadnione jest co najmniej lakonicznie, bo jednym zdaniem - mówił dziennikarzom sędzia Andrzej Olszewski. - A sąd powinien się wytłumaczyć dlaczego 23 sierpnia przedłużył areszt tymczasowy do 21 października, a dwa dni później 25 sierpnia zamienił swoją decyzję. Trudno też zgodzić się z tłumaczeniem sędziego, że nieprawdziwe informacje w postanowieniu to "oczywisty błąd pisarski".
Choć formalna decyzja jeszcze nie zapadła, jest pewne, że sędzia Bartosz B. J. nie będzie sądził Zalewskiego. Wszczęto już postępowanie dyscyplinarne przeciwko niemu, a prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie fałszerstwa. Jeśli policja zatrzyma i doprowadzi do aresztu Zalewskiego, to sąd rejonowy jeszcze raz będzie mógł rozpatrzyć wniosek o zwolnienie go za kaucją (prawdopodobnie stanie się już po weekendzie). Proces wiceprezydenta i sypiącego go pośrednika w korupcyjnej propozycji Jana S. rozpocznie się w połowie października. Zalewski nie przyznaje się do winy, w początkowej fazie śledztwa odmówił składania wyjaśnień, później twierdził, że został pomówiony.
Adam Zadworny
Autor: gazeta.pl