Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zwrot na Litwie: Paksas pękł

Treść

W zaskakującym orędziu do narodu prezydent Litwy wyrzekł się swego rosyjskiego sponsora Jurija Borysowa, którego dzień wcześniej chciał mianować doradcą. Sejm i tak wzywa prezydenta, by odszedł, zanim parlament go zdymisjonuje.

W czwartkowym transmitowanym przez telewizję orędziu Paksas niespodziewanie wyznał, że był szantażowany przez Borysowa. Przyznał też, że popełnił ogromny błąd mianując go swym doradcą. Przepraszał i prosił obywateli o wybaczenie i o "grubą kreskę" oddzielającą błędy przeszłości od jego przyszłych działań.

Pokajawszy się, wyznał, że odczuł ogromną ulgę: - Czuję się teraz wolny od wszelkich nacisków. Z serca spadł mi kamień. Odcinam się zdecydowanie od Borysowa i nie zamierzam tolerować żadnych form nacisku ani na państwo, ani na mnie ani na moją rodzinę - mówił w orędziu Paksas.

Do tej pory uparty jak Żmudzin, i rzeczywiście pochodzący ze Żmudzi prezydent twardo stał za Borysowem, właścicielem remontujących rosyjskie helikoptery bojowe zakładów w Kownie, Sankt Petersburgu i kilku ogarniętych konfliktami zbrojnymi krajach. Rosyjski przedsiębiorca dał mu co najmniej 400 tys. dolarów (eksperci mówią o sumach wiele razy wyższych) na kampanię wyborczą, zapewnił pomoc znakomitych moskiewskich macherów od propagandy, dzięki którym Paksas ponad rok temu niespodziewanie wygrał wybory prezydenckie.

Ale to właśnie bliskość z Borysowem podejrzewanym przez wywiady zachodnie o dostarczanie broni krajom objętym embargiem ONZ stało się powodem rozpoczęcia pod koniec ubiegłego roku przez Sejm litewski procesu dymisjonowania Paksasa.

Prezydent "w trybie wyjątkowym" i przy tym łamiąc konstytucję nadał Borysowowi obywatelstwo litewskie. Obiecał mu stanowisko szefa swych doradców. Obiecał też zwolnić szefów resortów siłowych przeszkadzających Borysowowi kręcić szemrane interesy.

Kiedy Paksas próbował uchylić się od spełnienia obietnic, Borysow, zagroził, że w takiej sytuacji prezydent stanie się "trupem politycznym". Litewskie służby specjalne nagrały te pogróżki.

Paksas do czwartku nigdy nie przyznał się jednak, że dawny dobroczyńca go szantażuje. Jeszcze w środę zaszokował nie tylko litewską opinię publiczną zapowiedzią, że uczyni Rosjanina swym doradcą.

Czwartkowe akt skruchy Paksasowi już na pewno nie pomoże. Wieczorem Sejm wezwał prezydenta miażdżącą większością głosów do podania się do dymisji, zanim parlement zakończy procedurę dymisjonowania go, co ma nastąpić jeszcze przed Wielkanocą. Według posłów Paksas staje się nieobliczalny i niebezpieczny dla kraju. Posłowie prawicy idą dalej i żądają, by Paksas poddał się badaniom psychiatrycznym.

W czwartek Borysowa został wzięty pod areszt domowy. Prokuratura zarzuca przedsiębiorcy m.in. szantażowanie głowy państwa. Wyznanie Paksasa może się stać koronnym argumentem tego oskarżenia.

- Nikt już nie ma wątpliwości - epopeja Paksasa skończyła się. On na pewno nie będzie prezydentem - uważa znany politolog Virginijus Savukinas.

(Jacek J. Komar)

Autor: Gazeta.pl